Aktualnie w kinie #151

Witajcie w ten przepiękny dzień! U niektórych z Was trwają już praktycznie wakacje, u tych mniej szczęśliwych – dzień jak co dzień. Ale warto podkreślić, że na wszelkie smutki najlepszym wyborem jest kino! W dzisiejszym odcinku zajmiemy się recenzją filmu Ostra noc czyli komedii o pewnym nieudanym wieczorze panieńskim. Trochę ubogo, ale przynajmniej w piątek wchodzą nowe Transformersy 🙂 Post powstał z okazji taniej środy w Cinema City i mam nadzieję, że jeden z tych zbyt ciepłych dni spędzicie w klimatyzowanym kinie!! Zapraszam nie tylko do kina, ale również na moje serwisy społecznościowe, gdzie możecie zamienić ze mną kilka słów. Tutaj mój Twitter, a tutaj fanpage na Facebooku.

– Ostra noc

O czym: Kilkoro przyjaciółek organizuje wieczór panieński, niestety przez pomyłkę zabijając striptizera.

Dlaczego tak: No więc… Scarlett Johansson? I to właściwie chyba tyle, bo film nie jest ani specjalnie zabawny, ani mądry. Chociaż może miło jest zobaczyć na ekranie Demi Moore. No i trzeba przyznać, że podróż faceta głównej bohaterki jest nawet niezła.

Dlaczego nie: Tak jak czarnoskórzy robią okropne „czarne” komedie romantyczne, tak większość „świńskich” komedii dla kobiet jest okropna, nudna i niesmacznie wulgarna. Tak jest i tym razem, większość żartów jest totalnie losowa i nie trzyma się kupy, w dodatku niektóre są obrzydliwe – głównie te menstruacyjne. Aktorsko jest naprawdę słabo, nikt się jakoś specjalnie nie wyróżnia, dwa duże nazwiska w obsadzie naprawdę dziwią. Oj, chyba nie jestem w stanie powiedzieć niczego więcej o „Ostrej Nocy”. Po prostu film sobie jest, nie jest dobry, ale pod pewnymi względami nie jest zły –  widocznie nie jestem grupą docelową. No bo trzeba pamiętać, że to jednak produkcja w którą poszło trochę pieniędzy, więc takie rzeczy jak efekty, dźwięk, lokacje, kamera, filtry – są okej i nie można akurat na to narzekać. Tylko wiecie, takie poprawne wykonanie to dużo za mało, to powinien być standard. Ach, wszystkie żarty są w trailerze. Te w miarę zabawne.

Kiedy: Ostra noc to takie 5/10. Dwa większe nazwiska, poprawne wykonanie, ale i nuda, obrzydliwość, brak pomysłu i praktycznie zero imprez. Można się przymusić, albo iść w gronie koleżanek. Ja uważam jednak, że to stracone 2h.

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *