Aktualnie w kinie #191

Emocje spotkania Polska – Senegal powoli opadają, niestety nie udało nam się tego spotkania wygrać, ale jak to śiewa pod nosem pół kraju: nic się nie stało! A na pocieszenie najlepiej wybrać się do kina! W tym tygodniu pojawiły się dwie wartościowe premiery, które specjalnie dla Was zobaczyłem i w dzisiejszym odcinku opisuje. Na pierwszy ogień idzie: „Kochając Pabla, nienawidząc Escobara” czyli historia życia najsłynniejszego bossa narkotykowego w dziejach Kolumbii opowiedziana przez jego kochankę, popularną w tamtych czasach dziennikarkę telewizyjną Virginię Vallejo. Drugim filmem, którym się dziś zajmiemy jest komedia obyczajowa z Anną Faris czyli „I że Ci nie odpuszczę” opowiadająca o pewnej dziewczynie, która udaje żonę milionera, który właśnie stracił pamięć. Oba filmy zobaczyłem w Cinema City, a post powstał oczywiście z okazji ich „Taniej Środy”. Ze swojej strony serdecznie zapraszam do kin, do komentowania tego posta, zadawania pytań i wszelkiego kontaktu ze mną! Znajdziecie mnie na Twitterze [klik], na Instagramie [klik] oraz oczywiście na Facebooku [klik]!

– Kochając Pabla, nienawidząc Escobara

O czym: Jedna z kochanek Escobara opowiada o ich wspólnym (i nie tylko) życiu.

Dlaczego tak: Bo to film o Escobarze-  a był to z całą pewnością bardzo, ale to bardzo ciekawy człowiek. Bo generalnie jest to produkcja udana, w miarę ciekawa i dość dobrze zagrana, świetnie oddaje też klimat tamtych czasów. Bo Javier Bardem i Penélope Cruz świetnie razem wypadają, zresztą nic dodać nic ująć – od 8 lat prywatnie są małżeństwem. No i na pewno jest to jedna z lepszych kinowych biografii tego bezwzględnego człowieka.

Dlaczego nie: Jeśli oglądaliście serial Narcos to naprawdę, ale naprawdę nie macie po co sięgać po ten film. Wszystko w nim jest mniejsze, bardziej spłycone, opowiedziane w sposób miałki i maksymalnie skondensowany. Zresztą Bardem w roli Pabla chociaż wypada oczywiście okej, bo to wielki aktor – nie kupił mnie swoją interpretacją. Wagner Moura we wspomnianym Narcos przekonał mnie do siebie o wiele bardziej. Nie zrozumcie mnie źle, film jako biograficzny jest może i niezły, ale wyszedł zbyt późno. To jego największa wada i główny powód, aby go nie oglądać. Po prostu większość z nas już to wszystko gdzieś widziała, a jeśli ktokolwiek chce mimo wszystko trochę zgłębić ten temat – to lepiej poprzez seans filmu: Barry Seal: Król przemytu.

Kiedy: Jeśli nie oglądaliście „Narcos”, a interesuje Was temat kolumbijskich karteli narkotykowych – to lepiej opłaćcie sobie Netflixa. Chyba, że nie macie czasu, aby poświęcić go na dwa 10 odcinkowe sezony – wtedy pozostaje kino i historia w tak zwane „pigułce”.

– I że Ci nie odpuszczę

O czym: Sprzątaczka chcąca zostać pielęgniarką w ramach zemsty zaczyna udawać żonę swojego bogatego pracodawcy, który w wyniku wypadku stracił pamięć.

Dlaczego tak: Dlatego, że sam film ma ładny hiszpańsko-meksykański sznyt – wiem, że Hiszpanii tu zero, ale jest jakaś taka fajna kultura prowadzenia komedii – jest spokojnie, kulturalnie, generalnie bardzo przyjemnie i rodzinnie. Bo Eugenio Derbez oraz Eva Longoria doskonale napędzają ten wspomniany przyjazny klimat. Zdjęcia są dość ładne, fabuła nawet sensowna, a finał co dziwne jak na tego typu produkcje bardzo ludzki i trzymający się kupy bez zbędnych udziwnień. Generalnie to naprawdę dobry film…

Dlaczego nie: … jeśli chce się wysłać na coś do kina własną matkę. Jak dla mnie „I że Ci nie odpuszczę” z całym szacunkiem był okropnie nudny i monotonny. Źle się czuję to mówiąc, bo przecież bardzo mi się podobał i technicznie i koncepcyjnie, ale jak tylko pojawiły się napisy końcowe to wyfrunąłem z kina jak strzała, nawet na chwilę nie zwalniając tempa, gdy zaczęły się pojawiać dodatkowe sceny w trakcie napisów. No i najważniejszy minus tej produkcji to Anna Faris, której powinno się odebrać licencję na występowanie w jakichkolwiek filmach kinowych. Faris od dekady ma pecha do ról samotnych matek z trójką dzieci, a zwykle także alkoholiczek – i tak od lat gra wszystko na jedno kopyto, przez co nie da się jej lubić, nie idzie jej docenić. Przykro mi, ale po Strasznych Filmach nie zagrała i już pewnie nie zagra niczego wartościowego – chociaż np. serial Mamuśka bardzo mi się podobał – ale nie zmieni to mojego zdania o niej i jej talencie. Kilka razy się też co prawda uśmiechnąłem, ale zdecydowanie za mało – od wakacyjnych lekkich produkcji oczekuję czegoś więcej.

Kiedy: Generalnie można iść do kina, bo to dobry film. Trzeba tylko uważać, aby nie zasnąć w trakcie seansu. Ja oczekuje po komediach większego tempa i jakichkolwiek sensownych żartów. Chociaż oddam „I że Ci nie odpuszczę” tyle, że film ma klasę i pozytywny przekaz.

Polecane posty powiązane z artykułem:

Zostaw komentarz!

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *