Gotowi na wszystko. Exterminator – recenzja

Pierwszą i najważniejszą informacją jaką musicie usłyszeć o „Exterminatorze” jest to, że ten pierwotnie był sztuką teatralną Warszawskiego Teatru Dramatycznego. Żeby było śmieszniej – także z główną rolą Pawła Domagały. Recenzja wersji „żywej” podlinkowana zostanie już 20 stycznia, a teraz opowiem o czym tak naprawdę jest sam film kinowy. I to właśnie drugie i nie mniej ważne info: „Gotowi na wszystko. Exterminator” to całkiem niezła, udana i zabawna produkcja. Aż dziw.

Fabuła opowiada o Marcysiu – nieudaczniku, którego jedynym życiowym sukcesem był wokal w zespole heavy-metalowym. To było jednak dawno temu, teraz cała ekipa ma żony, dzieci, nie żyje, albo się między sobą nienawidzi. Pewnego dnia miejscowa burmistrz postanawia jednak reaktywować zespół i pokazać, że ich miasteczko również może być atrakcyjne i wypuścić w świat wielkich ludzi. W końcu nadchodzi „dzień ziemniaka” i wypadałoby zorganizować z tej okazji jakiś wielki koncert. Początkowo byli przyjaciele mają opory, ale z czasem 80 tysięcy z Unijnego budżetu wpływa na ich decyzję i… uruchamia lawinę kłopotów.

W rolach głównych tej całkiem zabawnej i dobrze napisanej komedii występują: Paweł Domagała, Krzysztof Czeczot, Piotr Żurawski, Piotr Rogucki, Agnieszka Więdłocha, Aleksandra Hamkało, Dominika Kluźniak, Eryk Lubos, Janusz Chabior czy Dorota Kolak. Aktorzy co do jednego znaleźli się we właściwym miejscu o właściwej porze, gdyż każdy z nich zdecydowanie odnajduje się w swojej roli- te są zresztą jak na nich szyte. Co prawda mamy tu mieszankę aktorów wielkich (Lubos, Kolak), całkiem niezłych (Więdłocha, Chabior*) i tych bardziej zwykłych, ale zdecydowanie jest to mieszanka strawna i nieźle współgrająca ze sobą. Fabularnie niestety nie mają wiele do roboty – chociażby dlatego, że wątek miłosny jest spłycony do takiego minimum, że robi mi się słabo na samą myśl o nim. I to największa wada produkcji – niejakie rozdwojenie jaźni i konsekwencji czym film ma być. Bo nie jest typową komedią romantyczną, nie jest filmem muzycznym. Jest przeniesioną (i to przez własnego twórcę) sztuką teatralną na powietrzu. Świetnie poradził sobie natomiast Piotr Rogucki, którego postać fascynuje i przeraża jednocześnie. Ogólnie nie ma tu słabszych występów – są tylko takie nie na miejscu, ot jakby przypadkowo spotkano jakiegoś aktora na urlopie i poproszono go o gościnny występ. Z głównych ról Agnieszka Więdłocha wypada naturalnie i mega uroczo, a Paweł Domagała dwoi się i troi, aby to jakoś wyglądało i trzymało się kupy…

… i częściowo się trzyma, bo Exterminator jest produkcją wszech miar zabawną i celną. Co prawda większość gier słownych i przytyków bazuje na przekleństwach, ale znalazło się tutaj również miejsce dla „słodkich głupoli” i w teorii zupełnie przypadkowych ripost, które w jakiś tajemniczy sposób wywołują szeroki uśmiech na twarzy. Recenzowany film ma wszystko to co powinien: ciekawych bohaterów, sporo wątków (w tym nienachalny wątek miłosny!), doskonałą muzykę, kilka niezłych ujęć i żartów. Generalnie wszystko to byłoby dobre, gdyby nie dwie podstawowe wady. Pierwszą z nich jest czas trwania produkcji, który to jest nie tylko dobre pół godziny za długi, co dokładnie o tyle dłuższy od oryginalnie wystawianego spektaklu. Ja wiem, że w filmie trzeba się przemieszczać, chwilę posiedzieć w ciszy czy doprowadzić do setki innych pozornie nieznaczących gestów, ale niestety każdą nadprogramową minutę niemiłosiernie czuć i co gorsza są to minuty stracone. Drugim problemem jest poziom techniczny, a raczej mizerny budżet filmu – Exterminatora ogląda się przez to niczym odcinek Rancza. Nie ma w tym nic złego, ale musicie wiedzieć, że produkcja ta emanuje taniością. Nie jest na szczęście ponuro, ale przyznam szczerze, że pewna prostota raziła mnie w oczy. Próbuję sobie przypomnieć inne „zwykłe” Polskie produkcje, które zostały nagrane na słabym sprzęcie (lub w nijaki sposób zmontowane) i przychodzi mi do głowy np. „Szkoła uwodzenia Czesława M.”, #Wszystkogra czy okropne Kobiety bez wstydu. Technicznie dość słabe sąsiedztwo, ale idzie to jakoś przeżyć. Najciekawszym faktem jest to, że jakby omawianej produkcji nie rozwlekać, a pieniądze dołożyć w istniejące już sceny to mogłoby być oczko wyżej. A tak się oczko odkleja. Temu misiu.

Ścieżka dźwiękowa to z pewnością najjaśniejsza strona tego dość nierównego (ale bardzo pozytywnego) filmu. Od Maryli Rodowicz po Kombi. W dodatku nic nie jest tu przypadkowe i każdy utwór, każde wykonanie ma sens i uzasadnienie. Bardzo szanuję wartościowe soundtracki, szczególnie tak doskonałe jak ten. Paweł Domagała ma niezły głos i widać, że bawi go to co robi – na tym powinno polegać aktorstwo. Jest i skocznie i zabawnie jednocześnie.

Mimo ogólnie prostego wykonania, Exterminator to dobra, potrzebna i ciekawie pomyślana komedia, która stara się może trochę za bardzo, ale generalnie jest tak urocza, że prawdopodobnie każdemu z Was się spodoba. Podczas seansu nerwowo spojrzycie raz czy dwa na zegarek, ale wrażenie zostawi na Was dobre. Jestem za tym, aby tworzyć więcej pozytywnych, nienabuzowanych komedii – bo umiemy, bo mamy z czego się pośmiać. Exterminator z pewnością jest fajnym przetarciem szlaku, szkoda tylko, że nie ma szans przebić się przy wysokobudżetowych produkcjach. Ale bardzo mu kibicuje. Idźcie czym prędzej do  kina, a jeśli macie taką możliwość to również do Teatru Dramatycznego w Warszawie. Mi się co prawda bardziej podobała sztuka teatralna, ale generalnie wstydu nie ma. Pozytywne zaskoczenie, niestety odrobinę małoformatowe. A szkoda.

*. bądźmy poważni – Chabior to dobry aktor, ale gra w słabych filmach (np. u Patryka Vegi). Więc do wielkości to mu daleko.

 

3 komentarze

  1. Uważam, ze zarzut o „taniości” filmu jest bardzo niecelny. W końcu mamy historię, która dzieje się na prawdziwej polskiej prowicji – nie zohydzonej, ale też nie landrynkowej – po prostu zwykłym miasteczku z odrapanymi blokami i garażami. Ta stylistyka wiejskich festynów, pooranych czasem i życiem twarzy daje świetny efekt. Podobne zabiegi stosuje się w brytyjskim kinie zaangażowanym społecznie. W końcu mamy polski film, gdzie nie ma tvnowskiego kiczu (wszyscy mieszkają w dwupoziomowych apartamentach i jeżdżą porsche). Dla mnie powiew świeżości.

    Reply
  2. Pierwotnie Exterminator był książką. „Kochanowo i okolice”. Niestety niedostępna obecnie 😉
    A film jak na polskie warunki świetny. Ja zupełnie wywaliłabym wątki miłosne, Więdłochę i inne.

    Reply
    • To całkowita prawda – niestety książki nie czytałem, a sztuka jest idealną dawką tematu – dlatego to głównie do niej się odnosiłem 🙂

      Reply

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *