Między łóżkami – recenzja

Za każdym razem, gdy odwiedzam przestronne mury Teatru Capitol zadaje sobie pytanie – czym tym razem zaskoczy mnie ich premierowy repertuar? Tym razem odpowiedź przyszła pod postacią dość niepozornej sztuki zatytułowanej  „Między łóżkami„, która zainteresowała mnie na kilku płaszczyznach. W pierwszej kolejności swoją obsadą, w drugiej niecodzienną tematyką… a potem poszło już z górki. Powiem Wam tak w sekrecie – mało kiedy śmiałem się w teatrze tyle, co podczas wspomnianej wizyty w Capitolu na produkcji Teatru Gudejko – co warto wspomnieć. Bez chwili zwłoki postaram się wytłumaczyć dlaczego!

Między łóżkami to zabawna i niezwykle kolorowa opowieść o… seksie. A konkretnie jest to opowieść prowadząca nas przez 6 scenek, które łączy jedno – łóżko na środku pokoju. I chociaż każda scena to inny pokój i teoretycznie inne łóżka – wszystko łączy się w pewną nieoczekiwaną i zaskakująco podaną całość.

W rolach głównych wystąpili: Katarzyna Skrzynecka/Joanna Kurowska, Maria Niklińska/Katarzyna Ankudowicz/Paulina Gałązka, Artur Barciś, Lesław Żurek/Robert Majewski/Paweł Domagała, Radosław Pazura. Jak zapewne zdajecie sobie sprawę wymienione nazwiska są dość popularne, a noszący je aktorzy doświadczeni i urodzeni do ról w szybkich kolorowych komediach. Jednakże bezpośrednia ocena każdego z nich jest w tym wypadku niemożliwa, ponieważ jak już wspomniałem „Między łóżkami” dzieli się na sześć różnorodnych scen, które żonglują artystami oraz odgrywanymi przez nich postaciami. W skrócie – co scenę każda z osób staje się kimś innym w coraz to nowych układach aktorskich. To jednocześnie bardzo fajne urozmaicenie – raz pan Barciś jest złodziejem, aby drugim razem być tragarzem w firmie od przeprowadzek, ale jednocześnie rzecz szalenie utrudniająca recenzje i indywidualną możliwość oceny któregokolwiek z artystów. Dlaczego? Dlatego, ze wspomniane sceny są dość nierówne (umierający mężczyzna, po co?), przez co niektórzy wypadają słabiej, poniżej swojego talentu, a kolejnym razem cała sala zrywa boki ze śmiechu nawet dzięki niewielkiej gestykulacji czy szczątkowej mimice twarzy. Aczkolwiek muszę kolejny raz potwierdzić, iż obsada w Capitolu/Gudejko nigdy nie jest przypadkowa i o poziom zabawiających nas aktorów nie musicie się obawiać – otrzymacie od nich dokładnie to po co przyszliście – świetną zabawę bez znaczących wpadek.

Scenariusz  to kilka teoretycznie niepowiązanych ze sobą scen, chociaż przyglądając się nieco dokładniej – splecionych w całość za pomocą naprawdę delikatnych nitek – czasami nawet pod postacią dosłownie jednego zdania. Odkrywanie tych subtelnych połączeń to już zabawa sama w sobie i ciągły wyścig publiczności – kto zaśmieje się pierwszy. Jak już pisałem chwilę wcześniej poziom fabuły jest nierówny, chociaż tak naprawdę mogę się przyczepić do poziomu tylko jednej sceny, a więc jest to dość dobry wynik. Z czym więc przyjdzie  nam się zmierzyć? Z opowieściami obracającymi się w okolicach seksu i problemach z nimi związanych – wiekiem, zdradami. Ogólnie jest bardzo, bardzo zabawnie – publiczność żywo reagowała na większość dowcipów, a przy niektórych co niektóre osoby zaliczały opad szczęki – to nie jest sztuka na którą chwielibyście pójść z własną matką – seksualnych smaczków, gierek słownych czy dwuznacznych ruchów – jest tutaj całe mnóstwo. Jakby nie patrzeć, to doskonałe przełamanie wśród setek podobnych do siebie sztuk, które nawet zahaczając o temat boją się pokazać coś więcej niż brzeg kołdry albo kawałek uda.

Dźwięki dochodzące ze sceny są bardzo czyste i odpowiednio głośne – osoba odpowiedzialna za ich przygotowanie powinna dostać premię, bo dzięki dobrej i sumiennej pracy nawet w ostatnich rzędach każde słowo dociera bardzo wyraźnie. Osoby gorzej słyszące nie powinny się więc niczego obawiać – nad sceną wiszą dodatkowe mikrofony i niczego nie można zarzucić warstwie technicznej. Dodatkowych efekty jak np. grające radio również dają radę, tak więc całość oceniam zdecydowanie na plus. Dekoracje nie wszystkim muszą się podobać, bo to tak naprawdę jeden pokój z centralnie umiejscowionym łóżkiem i kilkoma dodatkowymi szafeczkami oraz oknem. Mimo pewnej prostoty nie przeszkadza to jednak w odbiorze sztuki. Dzięki inteligentnej grze światłem, szybkimi metamorfozom ustawienia mebli czy nawet rzeczami tak trywialnymi jak kolor kołdry – wspomniany pokój świetnie udaje coraz to nowe pomieszczenia, które docelowo znajdują się nawet w innych częściach miasta. Bardzo fajnie wyłapuje się te drobne smaczki między pokojami w  coraz to nowszych konfiguracjach. Dekoracje świetnie więc współgrają z osią fabularną i w zupełności wystarczają do odniesienia przyjemności ze spektaklu. Oczywiście osoby, które w teatrze liczą głównie na ucztę dla oka (bo przecież bilety drogie, to niech będzie chociaż wystawnie!) – również nie powinny być zawiedzione. Wszelkie użyte stroje są również kolorowe, odpowiednio przejaskrawione, wspaniale kreujące opowiadaną historię.

Między Łóżkami jako jedna z najnowszych premier Teatru Gudejko to z pewnością idealna propozycja dla osób znudzonych grzecznym teatrem. To opcja dla tych, którzy chcieliby zobaczyć swoich ulubionych aktorów w rolach niegrzecznych, niecodziennych, przekraczających pewne granice. Wydaje mi się, że pod każdym względem jest naprawdę dobrze, chociaż jak już mówiłem nie wszystkie sceny przypadły mi do gustu. Mimo tej drobnej skazy na krysztale, którym jest recenzowane przedstawienie – nie mam wielkich zastrzeżeń. Teatr Gudejko kolejny raz zaskoczył i dostarczył coś prostego, ludzkiego, sprośnego, zdecydowanie dla pełnoletnich widzów – i zrobił to ze smakiem, chociaż w tym aspekcie z pewnością zdania będą podzielone. Powiem tak – na pewno podniosą się jakieś głosy krytyki, ale myślę, że warto zdawać sobie sprawę na co do teatru się idzie i jaka jest jego specyfika – musicie wiedzieć, że każdy z tego typu przybytków ma własną duszę i pewien typ sztuk – mogę się zgodzić, że Między łóżkami balansuje niekiedy dość blisko pewnej linii, ale nie jest to wielki problem o ile jesteśmy na to przygotowani.

Między łóżkami czyli najnowszą sztukę Teatru Gudejko zobaczyć można w warszawskim Teatrze Capitol np. w terminach 21.08 o 19:00, 28.09 o 19:00 i 10.10 o 19:00. Ale śpieszcie się! Bilety schodzą jak ciepłe bułeczki – a te kupicie w cenach od 45 do 150 zł w kasach teatru oraz przez stronę www. Ze swojej strony gorąco polecam! Tego mi było trzeba!

Submit a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *